<title_newspaper="Tygodnik Powszechny">
<title_article="Warszawska premiera">
<author_1="JJS">
<language="pl">
<style="press">
<year="1951">
<month="3">
<date="1951-03-25/04-01">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Widocznie w obawie przed zabrnięciem w formalizm filmowcy nasi rezygnują z coraz większej ilości środków wyrazu, właściwych ich sztuce. Od jakiegoś już czasu każda nowa pozycja polska, ukazująca się na ekranach, prześciga poprzednią w prostocie, która jednak (niestety) niewiele ma wspólnego z prostotą artystycznie celową, a znamionuje raczej brak inwencji. Jest to zjawisko godne pożałowania. Nie należy bowiem zapominać, że granice formalizmu są płynne. Występuje on tam, gdzie „chwyt" lub efekt odrywa się od treści, gdzie służy tylko sobie lub wybija na pierwszy plan sprawy nieistotne. W tej skromnej rubryce wielokrotnie wypowiadałem się przeciwko przerostowi „tricku", przeciwko efekciarstwu i pretensjonalności kompozycyjnej, zdjęciowej czy montażowej. Wydaje mi się jednak rzeczą zupełnie jasną, że każda dojrzała sztuka działa estetycznie przede wszystkim przez formę, w jakiej komunikuje to, co ma do powiedzenia. Nie można sobie chyba wyobrazić sztuki bez metafory, bez myślowych skrótów, bez kompozycyjnej deformacji rzeczywistości. W najbardziej realistycznych dziełach sprawy te decydują o artystycznym wyrazie całości, że przypomnę chociażby „Złodziei rowerów". Realizatorzy „Warszawskiej premiery" wyrzekli się tego wszystkiego. Film ich jest goły, ubogi, pedantycznie rzeczowy — w sumie nudny, jak opowiadanie w szkolnej czytance. Intrygi rozsnute wokół premiery „Halki" pokazane są od rozmowy do rozmowy, od próby do próby. Wszystko jest jasne, ale ogląda się to jak sprawozdanie, nie czując niemal dramatycznego napięcia. Kamera notuje tok wydarzeń sumiennie, ale bez plastycznego komentarza, biorąc wszystko en face, w oświetleniu w sam raz wystarczającym na to, by każde zdjęcie mogło się ukazać w prasie jako fotos. Ani jednego oryginalnego pomysłu, ani jednego montażowego spięcia — widz ani przez chwilę nie doznaje emocji zaskoczenia lub przyjemności intelektualnego rozwiązania podanej mu sugestii.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
